Było tu

fanów Rihanny i TH :)

Toplisty

Najlepsze Blogi

TOP Lista Stron Internetowych

Ulubieni



Tokio Hotel Fanclub

Tokio Hotel
Blog > Komentarze do wpisu
Wywiad z Berlina
Napewno będzie ciepło


Tokio Hotel o swoim koncercie w Izraelu, pięknych kobietach i o
generacji, w której historia już nie ma znaczenia.Pokój konferencyjny w Ritz Carlton na Potsdamer Platz w Berlinie. Kanapa, kilka krzeseł. Na małym stoliku półmisek żelkami.Bill siedzi na kanapie z poduszką na brzuchu, czarno  pomalowane paznokcie ściskają poduszkę.Po jego prawej stronie, na krześle siedzi jego brat bliźniak Tom.Luźna pozycja, szerokie spodnie, dready opadające na jego klatkę piersiową. Po lewej siedzi Gustav z czapeczką na głowie, nie powie przez cały wywiad ani jednego słowa. Obok Georg, długie, proste włosy, najstarszy członek zespołu. Na powtanie wszyscy wstają z miejsc, przedstawiają się, wymieniają uściskiem dłoni.Georg proponuje nam coś do picia, trzyma w ręku wodę i kawę.To ich piąty wywiad w tym dniu.Pytają, która godzina. Jest niewiele przed trzecią popołudniu. Pora śniadania, mówi Tom

Obecnie bardzo dużo jeździcie po świecie, a teraz kilka dni jesteście w Niemczech. Cieszycie się, że tu jesteście?
Georg: Jesteśmy u siebie.
Bill: Znajome otoczenie, znajome twarze, znamy to bardzo dobrze. Za granicą spotyka nas wiele niespodziewanych sytuacji.Tutaj w Niemczech jesteśmy bardziej wyluzowani, bo spędzamy tu większość czasu.Czasami jesteśmy tylko 2-3 dni w innym kraju bo mamy strasznie napięty plan.To zawsze jest szczególne uczucie być znowu w domu.
6 października zagracie koncert w Izraelu. Jak do tego doszło?
Tom: Doszło do tego tak jak i w innych krajach, w którcyh spędziliśmy trochę czasu. We  Francji, Polsce, Danii...Tam wszędzie mieliśmy fanów zanim pojawiliśmy się w ich kraju, zanim wydaliśmy płytę.Wszystko za sprawą internetu.O samej akcji dowiedzieliśmy się za  sprawą akcji izraelskich fanów.We Francji mieliśmy już swoje fancluby 5 miesięcy przed wydaniem czegokolwiek w tym kraju.W Izraelu to fani zaczęli akcję. Zebrali chyba 5 000 podpisów, żeby ściągnąć nas do siebie.W ten sposób dowiedzieliśmy się, że nasza piosenka "Monsoon" leci u nich w radiu.Nie mieliśmy o tym pojęcia!
Wasza płyta wyszła po niemiecku i w między czasie po angielsku. Jaką wersje usłyszą izraelscy fani?
Tom: Chyba tą angielską.
Bill: Ale dzięki internetowi jest to wymięszane. W krajach, w których angielska wersja wyszła na rynek, ludzie słuchają też niemieckiej wersji. Tak jest np. we Francji.
Tom: W Finlandii słuchają nas po niemiecku.Wydaliśmy tam angielską wersję więc fani mają wybór.Ci, którzy nie są zainteresowani językiem niemieckim muszą mieć możliwość zrozumienia o czym śpiewamy.
Bill: Zrozumienie jest dla nas bardzo ważne.Nam nie chodzi tylko o to żeby sobie śmiesznie potańczyć.Dla nas muzyka zawsze była emocją, a że od dawna piszę teksty piosenek jest dla mnie szczególnie ważne żeby ludzie rozumieli o czym śpiewam.
Jak dowiedzieliście się o akcji izraelskich fanów?
Bill: Ludzie pisali o tym w internecie.Potem poszło to do naszej firmy fonograficznej i do menagerów.Tam doszła ogromna kartka z podpisami.Wszyscy pisali:Przyjedźcie do nas i zagrajcie
koncert.Pomyśleliśmy, wow to niemożliwe.
Tom: Byliśmy zaskoczeni.Żaden z nas nie był jeszcze w Izraelu. Dla nas, jako dla niemieckiego zespołu możność zagrania tam jest czymś wyjątkowym.
Bill: W ogóle nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, że tam ktoś się nami interesuje!
Jesteście pierwszym niemieckim zespołem, który góruje na izraelskich listach przebojów.
Tom: Kilka tygodni po otrzymaniu tej gigantycznej petycji, byliśmy na okładce izraelskiej gazety posiweconej rockowi.
Tego też nikt przed wami nie osiągnął
Tom: Tak. To było naprawdę wspaniałe uczucie.Teraz zupełnie nie wiemy co nas czeka.
Bill: Rozmawialiśmy już z oranizatorem koncertu, także z bookerem.Powiedział:spróbujmy. On też nie mają pojęcia, czego możemy się tam spodziewać, bo jeszcze nigdy nie miał nic wspólnego z Izraelem.Dla niego było to też obce.Ale wszyscy zdecydowaliśmy, że podejmiemy się tego wyzwania.
Po raz pierwszy także wasz koncert współorganizuje izraelska ambasada.
Georg: Dokładnie.Fani posłali listę podpisów do izraelskiej ambasady w Niemczech, która przekazała to dalej.
Tom: Ambasada wysłała nam serdeczne zaproszenie do ich kraju i dodała, że w każdym wypadku jesteśmy tam mile widziani.Liczymy na to.
Co przychodzi wam na myśl, gdy myślicie o Izraelu?
Tom: Ja jestem względnie otwarty.U nas nie ma czegoś takiego, że czegoś oczekujemy od jakiegoś kraju.Jakby było zagrać w Izraelu? Szczerze mówiąc jeszcze o tym nie myślałem.
Bill: Jeździmy po wielu krajach i wiemy, że napewno się spotkamy z jakimiś stereotypami. W wielu krajach ludzie nas ciągle pytają:Ah, przyjechaliście z Niemiec, tam pije się dużo piwa i je kiełbasę, prawda? Zawsze myślimy, okay, my tego nie robimy.Te całe stereotypy są  naprawdę głupie.
Ale musicie sobie jakoś wyobrażać Izrael. Jakiś obraz, odczucie?
Georg: Ja na pewno mam jakiś ciepły obraz przed oczymy.
Bill: Napewno będzie ciepło, w końcu to jest koncert Open-Air, no nie?
Tom: Dokładnie, to jest Open-Air.Ciepło będzie, ale nic więcej nie jestem sobie w stanie wyobrazić.
Bill: Słyszałem, że Tel Aviv to piękne miasto.
Tom: Tak.Znamy kilka ludzi, którzy już tam byli.Opowiadali nam, że jest tam przepięknie. Słyszałem też, że są tam piękne...
Georg: ...Piękne kobiety.
Tom: Z tej racji, tym bardziej cieszymy się, że tam zagramy.
Georg: Napewno znajdziemy chwilę czasu aby porobić sobie tam zdjęcia.
Zdjęcia kobiet?
Bill: Izraela.
Tom: Z lotem zawsze jest to trochę skomplikowane ale napewno znajdziemy czas żeby się trochę rozejrzeć.Już mam na to ochotę.
Ile będziecie mieć na to czasu?
Tom: Chyba mamy pół dnia wolnego przed koncertem. Następnego dnia lecimy do Amsterdamu na kolejny koncert.
Bill siedzi teraz oparty plecami o kanapę.Gdy mówi, wymachuje rękoma. Trzeba przyznać, że ma bardzo szczupłe ręce.Na lewym przedramieniu widać wytatuowany napis"Freiheit89".
Niektórzy z was zapewnę pomyślą, że ma to jakiś związek z upadkiem Muru Berlińskiego. Jednak tych czworo pochodzi z Magdeburga. Tatuaż przypomina jedynie o roku urodzenia Billa. Nic więcej.Tak w wielkim skrócie będzie wyglądał koncert TH w Izraelu. Po raz pierwszy niemiecki  da tak wielkie show w tym kraju.W kraju poległych.Przedsprzedaż idzie dobrze, mówi organizator koncertu. Najwyraźniej izraelska młodzież nie ma żadnego problemu z przywitaniem niemieckiego zespołu.Czy historia w 2007 roku jużnie gra żadnej roli? Tak już jest: młodzi Niemcy, młode Izraelki - rozdzieleni przez historię, a teraz połączeni dzięki muzyce?
A poza pięknem i ciepłem, czy macie jakieś inne skojarzenia z Izraelem?
Bill: Oprócz tego nie mam żadnych innych wyobrażeń.Jesteśmy bardzo otwarci na to co tam zobaczymy.
W Niemczech i Izraelu wasz koncert w Tel Avivie jest czymś nadzwyczajnym, prawie jak jakaś polityczna sprawa.Jak myślicie, dlaczego tak jest?
Tom: Po pierwsze to zupełnie naturalne, bo niemieckie zespoły raczej tam nei występują.
Bill: Tak do końca to nie wiemy.Jak potoczy się nasz koncert?Czy zagramy tam normalne, wypasione Open-Air?Czy sa tam jakieś świetne hale?
Tom: Jest kilka amerykańskich zespołów, które już tam występowały, ale z tych niemieckich napewno my jesteśmy pierwsi, którzy zagrają tam tak wielki koncert.Napewno będzie tak, jak na każdym koncercie. Znaleźliśmy świetne miejsce na Open-Air i myślę, że będzie super.
Bill: Jestem bardzo ciekawy naszych fanów. Bardzo się cieszę, że tam zagramy. Będzie super.
Tom: Jest tyle spraw, o których musimy pomyśleć.Jak zdołamy przetransportować nasz sprzęt do Tel Avivu?To jest bardzo kosztowne. Nasz sprzęt musi być następnego dnia w Amsterdamie.
Ale doszliśmy do wnosku, że to nie będzie takie trudne. W Tel Avivie można bardzo łatwo zamówić jakieś wzmacniacze.To żaden problem.
Bill: W ogóle nie wiedzieliśmy, że ludzie tam tak bardzo interesują się muzyką.Nie miałem pojęcia jakiego typu muzyki oni słuchają.Tutaj w Niemczech nie słucha się tego co w Izraelu.
Niemcy-Izrael to wyjątkowa historia. Czy ma to dla was jakieś znaczenie?
Bill: Mmmmm.Mmmmm.
Tom: To dla nas...nie myślimy o tym.
Bill: Nie robimy z tego jakiejś wielkiej sprawy. Ogromnie się cieszymy, to wielki zaszczyt dla nas zagrać tam koncert.Ale wiele razy piszą o nas, że jedziemy tam żeby zawieść jakąś wiadomość. Nie powiedzielibyśmy tak o sobie.Tworzymy muzykę,która sprawia, że ludzie się nami interesują i to jest świetne uczucie.
Tom: Ucieszyliśmy się tym bardziej, bo zaprosiła nas sama ambasada.
To dowód na to, że to nie będzie zwykły koncert.
Bill: To zawdzięczamy naszym fano.
Tom: Dla nich jedynąmożliwością sprowadzenia nas do Izraela, był kontakt z ambasadą.
Bill: Wyobrażam sobie, że jakieś niemieckie nastolatki chciałyby zobaczyć izraelski zespół. Nie miałbym pojęcia, jak ich tu sprowadzić.
Georg: Nie wiem, czy niemiecka ambasada wysłała im zaproszenia.

poniedziałek, 01 października 2007, cielencina

Polecane wpisy

  • Pa:(

    hym chyba wszystko zostało już powiedziane, więc nie będę się rozpisywać...dzięki za miłe komentarze itd itd. Trochę się nauczyłam róznych rzeczy i zyskałam now

  • Wir schliessen uns ein...

    Po dwóch miesiącach rozmyśleń i rozmowach z Adamem i Pauliną stwierdziłam że... zawieszam bloga. To nie jest mój kaprys, mam swoje powody... Dużo nad tym myślał

  • ZDF - Goldene Stimmgabel 2007

    03.10.2007 ZDF - Goldene Stimmgabel 2007 Auftritt Download by Uploaded.de & Rapidshare & Megaupload ( 70 MB ) >>>Zobacz<<< Preisverlei

Komentarze
Gość: , *.pl
2007/10/01 17:46:40
jesteś spox